A słońce, schowane za szarymi chmurami, toczyło z nimi walkę, by móc porzegnać się ze światem przed
zaśnięciem, od czasu do czasu pobłyskiwując zza chmur.
Wkońcu słońcu udało się uwolić od szarości ogromnych chmur zbliżając się ku rozłożystym koronom drzew.
Obłoki rozbłysły milionem różnych odcieni różu i złocistych promyków dzięki rozzłoszczonemu blasku.
Jakby zapaliły się różowo-złocistym ogniem gniewnego słońca .
Ognista kula rażąca tyciącami promieni pożegnała się przed czarną nocą oczarowując ludzi swym pięknem.
Słońce, co prawda, już nie było widoczne, lecz jeszcze jego promienie ozdabiały świat i obłoki
wplątując się
w ich płótno i delikatnie pobłyskując różem; tworząc przepiękny zachód słońca.
I jeszcze ty, na tle tego cudownego obrazu, zupełnie sprawiłeś, że ten wieczór stał się dla mnie
niezapomniany...
( opis mojego autorstwa -- zainspirował mnie wczorajszy zachód i 'JEGO' widok xd wieem, że troszq mi nie wyszedł , alę człowiek uczy się na błędach jak to powiadają ; p )
Dzisiaj pierwszy dnień z lekcjami. Ahh..ta moja patologiczna klasa... ; // Alę przynajmniej 'łachowa' xdd Gdyby nie chłopaki oraz G., i Megi nie wiem czy bym w szkolę przetrwała xd
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz